niedziela, 11 sierpnia 2013

Muzyka- Maître Gims-J'me tire

Dobranoc wszystkim ...
 Ciepła nutka przed snem ...

Chociaż dla niektórych pewnie na rano ;)


"W celu zachowania mojego uśmiechu, mówię sobie, że było gorzej"

sobota, 10 sierpnia 2013

Kosmetyki- Mgiełka do ciała z brokatem Missy

Hej wam ;)


Dzisiaj przedstawię wam mgiełkę do ciała z drobinkami złota, którą znalazłam w rosmanie.
Kosztowała mnie 5 złoty za 50 ml, więc pomyślałam co mi szkodzi spróbować.

Co można przeczytać na opakowaniu?
 Intensywnie nawilża, chłodzi i pielęgnuje skórę. zawarte w produkcie drobinki złota, delikatnie rozświetlają, a efekt brązujący utrwala i podkreśla opaleniznę. Działanie: intensywnie nawilża, chłodzi i pielęgnuje skórę, delikatnie rozświetla, nadaje skórze złocisty, delikatnie brązowy odcień. Utrwala i podkreśla opaleniznę 
Drobinki złota - subtelnie rozświetlają skórę, nadając jej promienny blask. Drobinki brązujące - utrwalają i podkreślają efekt naturalnej opalenizny.


Na portalu wizaz.pl produkt został oceniony na 3,22

Dla mnie ta ocena jest stanowczo za wysoka! 
plusy produktu:
- pierwsze i jedyne co mi się podoba to wielkość i poręczność opakowania. Można wsadzić ją do torebki i zabrać na miasto [w czym w sumie nie widzę najmniejszego sensu]

minusy produktu:
- pierwszy i najgorszy jest zapach. Lepiej nie używać tego w domu, bo udusisz siebie i osoby w swoim najbliższym obrębie. Podczas mojej próby niestety pies leżał obok, po użyciu produktu obraził się na mnie i poszedł spać do budy. 
- miał być efekt chłodzenia (?!?) , którego ja nie poczułam. Przyznaje że nie podobał mi się moment kiedy nanosiłam to na skórę.
- trzeba być dokładnym przy spryskiwaniu się przez bronzer, który się znajduje w opakowaniu. To jest ciężkie przy tak małym opakowaniu i tak specyficznym wyziewie. Dodatkowo zostawia smugi. 
- ostatnie to brokat, który mnie się nie podobał jak wygląda na ciele. Osobiście wole sypkie świecące cienie.

Moja ocena produktu to 2 na 10.


czwartek, 8 sierpnia 2013

Porady - Czyli kiedy powiedzieć nie swoim ulubionym kosmetykom

Cześć Wam ;)

Dzisiaj napisze wam kilka ważnych dat i sygnałów że ten kosmetyk już jakiś czas temu stracił swój termin świetności. Czyli w szybkim skrócie co zrobić by na waszej cerze nie pojawiło się uczulenie.


Na kosmetykach są te wspaniałe oznaczenia typu: 
Jednak nie na wszystkich. Kolorowe kosmetyki, których najczęściej używamy niestety ich nie mają. Dlatego te 6 terminów naklej sobie w łazience na lustro!

Maskara ---> 3 miesiące
Eye liner ---> do 2 lat
Róż w kremie ---> 6-12 miesięcy
Szminka ---> 12 miesięcy
Podkład ---> do roku
Cienie do powiek ---> do 2 lat

Jeśli nie pamiętasz ile czasu to już minęło, od kiedy otworzyłaś kosmetyk. Poniżej znajdziesz 5 podstawowych zasad przy których będziesz wiedziała że na pewno powinno znaleźć się w koszu. 

1 Dziwnie pachnie
Zapach to często pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Lekka utrata intensywności jest normalna, ale kiedy poczujesz kwaśną lub zjełczałą woń, wyrzuć go natychmiast.

2 Zmiana konsystencji
Jeżeli balsam do ciała stracił gęstość, pojawiły się grudki albo nie wiadomo skąd zawiera dużo wody, oznacza to, że zaszła tam rekcja chemiczna, przemieniając kosmetyk w coś co Ci zaszkodzi.

3 Coś tam rośnie
Wszystkie dziwaczne plamy czy kłaczki których wcześniej nie było, mogą świadczyć o tym że rozwiązała się tam kolonia bakterii lub pleśni.

4 Rozwarstwił się
 Widzisz że w butelce znajdują się jak by dwie substancje? Prawdopodobnie aktywne składniki oddzieliły się od bazy i kosmetyki straciły swoje właściwości.

5 Zmiana koloru
Drobna zmiana barwy nie musi być niebezpieczna, ale  w kolorowych kosmetykach opartych na tłustej bazie może sygnalizować to zjełczenie.





poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Kosmetyki- Mój tangle teezer

Hej Wam ;) !

Dzisiaj moje wspaniałe cudeńko które zakupiłam już jakiś czas temu ;))
Zauważyłam je u http://desire25.blogspot.co.uk i pomyślałam spróbuje;))


Rewolucyjna szczotka Tangle Teezer delikatnie i bez wysiłku pozbywa się splątanych włosów w mgnieniu oka, bez bólu. Tangle Teezer posiada unikalne zaprojektowane zęby flex,ułatwiające poślizg poprzez włosy, mają innowacyjny kształt które działają delikatnie i skutecznie. Zalecana jest dla niezdrowych, zniszczonych koloryzacją włosów, przedłużanych włosów, splątanych a także dla dzieci, które nie lubią uczucia "ciągnięcia" podczas rozczesywania. Dostosowuje się do kształtu głowy, radzi sobie z najbardziej splątanymi kosmykami nie naruszając struktury włosów, co sprzyja ich zdrowiu, minimalizując łamanie, rozdwajanie i uszkodzenia spowodowane złym traktowaniem. Oprócz tego masuje skórę głowy co doskonale wpływa na cebulki włosów. Szczotkę Tangle Teezer można stosować do rozczesywania włosów suchych i mokrych.

 Ja posiadam nową wersje szczotki. Ma nieco zmieniony kształt oraz i nieco mniejszą powierzchnię czeszącą. 

Jednak Posiada ona zamknięcie dzięki któremu można włożyć szczotkę do torebki, będąc pewnym że ząbki się nie pokrzywią.
Przyznam że mimo wysokiej ceny nie zastanawiałam się długo nad zakupem. 



  • Na plus:
  • -Dobrze i delikatnie rozczesuje włosy, a ja na tym ptk. jestem mocno wrażliwa. Wcześniej używałam szczotki z włosia dzika [z której każdy znajomy się śmiał :)) ] Niestety po użyciu tamtej szczotki miałam straszną szopę na głowie. 
  • - Jest poręczna i dobrze leży w dłoni
  • - Masuje skórę głowy, chociaż na początku odbierałam to jako nieprzyjemne drapanie, ale z czasem idzie się przyzwyczaić i już zaczyna być przyjemne ;) 

  • -Nowa wersja posiada zabezpieczenie by można było ją wrzucić do torebki  by ząbki się nie powykrzywiały.
  • - Nie elektryzuje włosów

  • - Posiada estetyczny i ciekawy wygląd, osobiście zakochałam się w owcach ;)) <3 

  • Na minus:
  • - Cena
  • - Trudno ją umyć między ząbkami i najlepiej to robić miękką szczoteczką do mycia twarzy lub czesania niemowlaka
  • -Nowa wersja jest mniejsza co mnie osobiście nie leży.



Na portalu wizaz.pl tangle teezer posiada bardzo wysoką ocenę bo 4.46/5 z 250 opinii



Szczotka tangle teezer u mnie ma wielką 10 na 10. Nowa zamykana wersja dobra jest na miasto by wrzucić do torebki. Starsza wersja niezamykana nadaje się by leżeć i czekać na Ciebie w domu ;)

sobota, 3 sierpnia 2013

Fryzury- Moja przygoda z ombre

Hej ;)

Dzisiaj pokaże wam moją przygodę z ombre którą zaczęłam pod koniec '12 r. 

Jeśli ktoś z was jeszcze się z tym nie spotkał to dla objaśnienia Ombre jest to technika farbowania włosów, w której ciemniejsze włosy są u nasady, a jaśniejsze na końcach.

Tak więc pełna optymizmu zadzwoniłam do znajomej fryzjerki i umówiłam się na wizytę. 

Kilka dni później poszłam do salonu, kosztowało mnie to ok. 100 zł.  


Wyszłam z salonu i w pierwszy momencie myślę sobie ... nie jest źle, jednak w internecie wyglądało to lepiej.
Włosów nigdy nie było mi szkoda. 
Aż do tej pory ;]
Dodatkowo przyznam że matka natura nie wysiliła się z moimi włosami. Obdarowała mnie cienkimi i falującymi się włosami.  
Już kiedy przy pierwszym kroku wygładziłam wszystkie włosy poczułam znaczne zmniejszenie ich objętości . Kiedy pod ręką czułam jeszcze moje naturalne włosy było wszystko po staremu, kiedy ręką zjechałam niżej, poczułam włosy farbowane a co się z tym związało znaczny brak objętości.
Początkowo starałam się ratować farbami do włosów. Fakt pomagało to, ale na jakieś 3 tygodnie  
Po czym znowu włosy wyglądały o tak 

Dodatkowo dodam że końcówki ścinałam co 4 tygodnie.
Po pół roku znudzona i zdenerwowana z powodu zniszczonych włosów ścięłam je aktualnie efekt jest taki :


Wnioski: Nadal uważam że ombre wygląda super, niestety nie u każdego. Jeśli chcesz je sobie zrobić to po 1 upewnij się że fryzjer, który ma Ci to zrobi jest ogarnięty w temacie, po 2 nie rób jeśli posiadasz cienkie i łamliwe włosy. 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Kosmetyki- Krem pod oczy Nivea

Hej Wam ;)

Dzisiaj pokaże wam kosmetyk, który kupowałam w sumie na szybko bo naszła mnie potrzeba używania kremu pod oczy. 
W sumie po 22 lata jedni powiedzą późno inni że to dobry wiek. 
Osobiście uważam że mogłam wcześniej, ale skoro się nie udało to lepiej to jak najszybciej naprawić.
Przyznam z braku laku nie czytałam nic w internecie, oraz za dużo nie szperałam po półkach rossmanna.

Na opakowaniu wielkimi literami napisane jest: KREM PRZECIWZMARSZCZKOWY POD OCZY. Pomyślałam sobie ok niech będzie sprawdźmy.

Czytając później w internecie dowiadywałam się jakie cuda może zdziałać ten krem.  Opisywano że jest to olejek z pestek winogron i z witaminą E zapewnia skórze natychmiastowe i długotrwałe intensywnie nawilżenie. Wygładza zmarszczki wokół oczu. Zawiera bezzapachową, lekką formułę, która szybko się wchłania. Odpowiedni dla delikatnej skóry wokół oczu. Przebadany dermatologicznie i okulistycznie. 

Kosztował mnie 18,50zł za 15ml


Patrząc na opinie na stronie wizaz.pl 
 Uzyskał on 2 i pół gwiazdki na 5.
Czytając po opiniach to tylko jedna osoba nabyła by ten krem znowu. 
Czyli całkiem kiepsko ;]



Zadowolona z kremu nie jestem. Nawilżyć może i nawilży ale żeby coś co wygładził to nie liczcie na to ;]

Efekt taki, że wole spróbować coś innego niż kupić to jeszcze raz ;]

Moja ocena to 4 na 10